Debiut filmowy Angeliny Jolie miał na celu przypomnieć ludziom o horrorze wojny bałkańskiej sprzed dwudziestu lat i sprowokować debatę na temat minionych zdarzeń w obrębie lokalnej społeczności. Okazuje się jednak, że rany te są ciągle niezabliźnione, a rozgrzebywanie ich może być wręcz niebezpieczne.
Odkąd dramat wojenny Jolie zaprezentowano na Berlinale, a w zeszły wtorek odbyła się jego premiera przed 5-tysięczną widownią w Sarajewie, reżyserka i kilkoro członków ekipy dostali pogróżki mailowe drogą internetową.
W wywiadzie dla "The Guardian" , którego
Angelina Jolie udzieliła w Sarajewie, aktorka opowiada o groźbach:
- Pewne rzeczy wysłano mi, otrzymałam je przez Internet. Ekipa nigdy mi się nie skarżyła na to, ale przez inne osoby doniesiono mi, że miały miejsce...jedna osoba z ekipy miała wybite szyby w samochodzie, komuś innemu włamano się do telefonu i wysyłano maile z groźbami - twierdzi autorka filmu. Dodaje, że sytuacja jest dla niej przerażająca. Proponowała ekipie, by na czas wyświetlania filmu wyjechali poza granice kraju. Chciała to zorganizować, ale nikt z multietnicznej załogi nie przyjął oferty.
Gwiazda nie obawia się tak bardzo o groźby fizyczne, gdyż według niej, podróżując stale po takich miejscach, jak Afganistan, jest przyzwyczajona do nich, ale najbardziej obawia się, że jej film zostanie wykorzystany jako narzędzie polityczne przed nadchodzącymi wyborami, że pewne osoby, które go nawet nie ujrzały na oczy, są gotowe posługiwać się nim w celu nawoływania do przemocy, czy agresji.
W Republice Serbskiej, która zajmuje więcej niż połowę obszaru dzisiejszej Bośni i Hercegowiny, obraz jest zakazany. Zapytany o film Vladimir Ljevara, serbski dystrybutor, właściciel multipleksu w jednym z większych serbskich miast Banja Luka, powiedział:
- Widziałem film na pokazie dla dystrybutorów w Belgradzie. Moje wrażenie jest takie, że film jest beznadziejny. Równocześnie, Ljevara wyraził swój żal z powodu tego, że nie ma multipleksów w Sarajewie, gdzie na pewno mógłby sporo zarobić na jego wyświetlaniu. Twierdzi, że w tym kraju są pewne filmy, które można pokazać w Sarajewie, ale już w Bania Luce ich wyświetlanie jest niedopuszczalne z powodów etnicznych różnic.
W Sarajewie film dostał owacje na stojąco.