Jedna z nielicznych scenarzystek Hollywoodu, które przebiły się na wyżyny show-biznesu, laureatka Oscara za scenariusz do "Juno" w rzeczywistości nie jest dzieciofobką.
Po tym, jak przedstawiła historię nastolatki, która chce oddać swoje dziecko do adopcji w
"Juno" i teraz, w najnowszym jej dziele
"Kobieta na skraju dojrzałości" z
Charlize Theron w roli wrednej, nienawidzącej dzieci 30-latki,
Diablo Cody posądzana jest o awersję do dzieci. W "
Juno" - filmie całkowicie poświęconym tematowi ciąży w ogóle nie widzimy noworodka, w "Kobiecie..." natomiast jeśli dziecko się pojawia, to jest ono tak uprzedmiotowione, że ani raz na ekranie nie pada jego imię.
- Nie wiem, dlaczego unikam pokazywania prawdziwego dziecka. Może już czas napisać film o macierzyństwie, w którym realnie się ono pojawia, bo prywatnie nie jestem dzieciofobką - autentycznie lubię dzieci i kiedyś napiszę coś, w czym dziecko nie będzie przyczyną kłopotów i nie będzie wywoływało obrzydzenia głównej bohaterki - obiecuje Cody.
Diablo Cody prywatnie jest mamą małego Marcella, który swoje imię zawdzięcza słynnemu włoskiemu amantowi,
Marcello Mastroianniemu, ulubionemu aktorowi
Felliniego, za którym to przepada partner scenarzystki i ojciec jej dziecka. Autorka "
Juno" przyznaje, że nie radzi sobie za dobrze w roli matki, dlatego do pomocy ściągnęła swoją mamę, co nie jest w Ameryce częste. Babcie są tutaj wyemancypowane i wolą zajmować się sobą. Z tego powodu scenarzystkę trapią wyrzuty sumienia. Trudno jej pogodzić rolę matki i stale tworzącej scenarzystki. Tym bardziej, że jest ona teraz na etapie przygotowania własnego debiutu reżyserskiego.