Popularny aktor i członek artystycznego klanu opowiada w "Vivie" o swojej zawodowej ścieżce i alternatywach dla aktorstwa.
Maciej Stuhr, chociaż od dziecka wiedział, że chce być aktorem, nie od razu zdecydował się na studia w szkole teatralnej. Na krakowską PWST zdał dopiero po studiach w instytucje psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mimo zdobytego wykształcenia nie chciałby jednak iść w ślady Freuda.
Psychologiczne porady radiowe Macieja Stuhra? fot. "Listy do M."
- Lubię rozmawiać z ludźmi i czasem mam wrażenie, że ludzie lubią mi się zwierzać – zdradza gwiazdor
"33 scen z życia". – Ale nijak nie czuję się predestynowany, żeby dawać komuś porady. We "Władcy Pierścieni" znalazłem wspaniałe zdanie: rada to niebezpieczna rzecz – tłumaczy Stuhr.
Syn
Jerzego Stuhra przyznaje, że z marzeniem o aktorstwie rywalizowała w nim właściwie tylko jedna ambicja: zostać taksówkarzem. W zawodzie kierowcy pociągały ponoć ekranowego Mikołaja z
"Listów do M." dwie rzeczy: kontakt z samochodem i długie godziny pracy. Na szczęście dla kinomanów, motoryzacyjna pasja opuściła go w okolicach podstawówki.