
Julia Pietrucha zmienia swój wizerunek. Z delikatnej i dobrodusznej piękności przeistacza się w tajemniczą i namiętną wampirzycę Carmillę. W nadchodzącym roku do kin trafi zainspirowany XIX-wiecznym horrorem obraz "Styria". W trakcie prac na planie polskie tabloidy rozpisywały się o erotyzmie i rozbieranych scenach. A jaka jest prawda? Aktorka znalazła czas, by opowiedzieć nam o filmie i o swoim w nim udziale.
"Styria", amerykańsko-węgiersko-polska koprodukcja, została wyreżyserowana przez debiutantów Mauricio Chernovetzky'ego i Marka Devendorfa, którzy również napisali scenariusz. Julia Pietrucha wciela się w jedną z najważniejszych postaci. "Carmilla ma ogromny wpływ na wydarzenia w opowieści" - zdradza serwisowi Portalfilmowy.pl.
Na planie Pietrucha pożera Stephena Rea i miesza w życiu Eleanor Tomlinson. Większość zdjęć zrealizowano w Budapeszcie. Zagrały też budowle z miasteczek Aszód i Tura. Kilka dni twórcy spędzili w Polsce, realizując sceny w podwarszawskich lasach. Co nas czeka?
Dagmara Romanowska: Julia Pietrucha przestała być grzeczną i śliczną dziewczyną?
Julia Pietrucha: Postaci, które kreuję, mają moje ciało, głos, ale nie są mną. Prywatnie jestem taka, jaką znają mnie przyjaciele i rodzina.
W horrorze "Styria" będziesz jednak… niegrzeczna. Kim jest Carmilla?
To niepokojąca postać. To dziewczyna, w której tkwi pewien demon o nieznanej przeszłości. Jest samotna i dlatego szuka ciepła u Lary, głównej bohaterki [w tej roli Eleanor Tomlinson - przyp. red.]. Pewne wydarzenia powodują, że przekracza granicę dobra i zła i staje po mrocznej stronie, próbując pociągnąć za sobą bliskie osoby.
Pierwsze doniesienia mówiły o erotycznym charakterze Twojej bohaterki i całej produkcji. Czy możesz powiedzieć ile w tym prawdy?
Oczywiście plotki zawsze są trochę przesadzone. Moja bohaterka balansuje na granicy dobra i zła - szeroko rozumianego. Jest w niej otwartość, która czasami prowokuje dwuznaczne sytuacje. Nie zgodziłabym się jednak na określenie "erotyczna postać". Ten film opowiada o wewnętrznym obnażeniu, nie chodzi o pokazywanie nagich ciał.
"Styria" jest koprodukcją amerykańsko-węgierską z polskimi akcentami. Jak się w niej znalazłaś?
Zostałam zaproszona na casting, który odbywał się między innymi w Polsce, gdyż poszukiwana była dziewczyna o wschodnioeuropejskiej urodzie i słowiańskiej duszy. Polska strona reprezentowana była przez zdolnego młodego operatora - Grzegorza Bartoszewicza, z którym spotkałam się już wcześniej na planie serialu "M jak miłość" oraz świetnego aktora Jacka Lenartowicza.
Na casting zgłosiły się aktorki z całej Europy - w jaki sposób udało Ci się je pokonać?
Najprawdopodobniej pasowałam reżyserom do tej roli, w związku z czym obsadzili właśnie mnie. Nic mi nie wiadomo o innych castingach.
Jak wygląda praca na planie, na którym spotyka się tyle narodowości? Jakieś niespodzianki?
Podobnie jak na planie polskich produkcji, choć przy "Styrii" ekipa porozumiewała się co najmniej pięcioma językami. Zdjęcia miały miejsce w XIX-wiecznym zamku w Turze, pod Budapesztem, co sprawiło, że czas spędzony na planie bardzo dobrze zapamiętałam. Pracowałam z ciekawymi aktorami, Budapeszt mnie zauroczył.
Obsada jest w pełni międzynarodowa - czy film będzie również po polsku?
Niestety, niewiele wiem na ten temat. Film w oryginalnej wersji jest anglojęzyczny, ale kto wie, może będziemy nagrywać do niego polski dubbing...
Podobno nie przepadasz za horrorami, ale w tym przypadku zaintrygował Cię scenariusz.
To scenariusz oparty na jednej z pierwszych wampirycznych historii. Carmilla to główna bohaterka powieści Sheridana Le Fanu o tym samym tytule, która wprowadza do literatury motyw wampira. Zaciekawiło mnie jak ta właśnie postać, która jest bardzo różnie interpretowana, została nakreślona w scenariuszu "Styria".
W filmie gra Stephen Rea - czy miałaś z nim jakieś wspólne sceny? Czy spotkanie z nim było przygodą, spełnieniem Twoich aktorskich marzeń?
Wielokrotnie widzieliśmy się na planie, ale wspólną scenę mieliśmy tylko jedną, dosyć niefortunną, w której pada ofiarą wampirycznego głodu mojej bohaterki. Bardzo ciekawy, wysuszony Irlandczyk o specyficznych manierach i silnym charakterze. Interesujące spotkanie.
Polska stała się dla Ciebie "za ciasna" i teraz będziesz szukała międzynarodowych koprodukcji? Europa? Hollywood?
Nie mam takiej potrzeby. Robię to, na co mam ochotę i to sprawia mi największą radość.
Mauricio Chernovetzky i Mark Devendorf to debiutanci. Sądzisz, że "Styria" ma szansę na to, aby wpisać się do grona dzieł młodych zapaleńców, którzy chcą powiedzieć coś nowego w horrorze?
Czy tak się stanie, będę mogła powiedzieć dopiero po obejrzeniu ostatecznej wersji filmu. Jak wiemy od dobrego scenariusza, zdolnych aktorów czy udanych zdjęć droga do otrzymania świetnego filmu jest długa, ale ja jestem dobrej myśli. Mam wrażenie, że ze względu na "niezależność" i "młodość" tego projektu i ludzi, pracujących przy nim, każdy dał z siebie wszystko, żeby stworzyć coś wartościowego. Lubię takie inicjatywy.
Wampiry są teraz w modzie: "Zmierzch", "Czysta krew", "Pamiętniki wampirów". "Styria" czymś się wyróżni?
Każda z wyżej wymienionych przez Ciebie produkcji charakteryzuje się trochę innym podejściem do tematu. "Zmierzch" to słodka historia dzieciaków, która prostotą trafiła w serca młodych ludzi, "Czysta krew" to momentami erotyk i zdecydowanie odważniej potraktowana tematyka wampiryczna. Myślę, że "Styria" ma specyficzny klimat, dlatego nie potrafię jej skategoryzować.








