Połącz
Logowanie
zaloguj się
PISF twitter Facebook YouTube
szukaj
O SFP
ZAPA
KINO KULTURA
STUDIO MUNKA
DOKUMENT
DOM PRACY TWÓRCZEJ
Gliński śladami Hasa
W czwartek w łódzkiej Szkole Filmowej odbyła się premiera dokumentu „Ślady” Roberta Glińskiego. Film poświęcony jest Wojciechowi J. Hasowi.

- Czułem się w obowiązku zrobić ten film – mówił przed projekcją rektor Szkoły Filmowej, Robert Gliński. - Był moim profesorem, zawdzięczam mu nie tylko to, że zostałem reżyserem, ale i to, że w ogóle dostałem się do szkoły. Reżyser „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, „Sanatorium pod klepsydrą” czy „Pętli” pojawia się w filmie w archiwalnych materiałach (m.in. fragmentach dokumentu „Ze snu sen” zrealizowanego przed 23. laty przez Adama Kuczyńskiego i fragmentach studenckich ćwiczeń operatorskich), ale głównie we wspomnieniach samego rektora – film ma charakter osobistej refleksji Glińskiego nad fenomenem Hasa - i zaproszonych filmowców (m.in. Doroty Kędzierzawskiej, Lecha Majewskiego, Sławomira Kryńskiego, Sławomira Fabickiego, Piotra Trzaskalskiego, Janusza Kijowskiego, Jacka Bromskiego, Mariusza Grzegorzka, Juliusza Machulskiego). Wspominają Hasa z sympatią, szacunkiem, czasem miłością. Doceniają jego ukryte pod maską niedostępności poczucie humoru, rozrzewniającą słabość do papierosów, ale nie są bezkrytyczni. - Forma rodzi treść. Kto tego nie rozumie, nic nie rozumie – Gliński przywołuje słowa Hasa. Ale też daje głos Fabickiemu, który choć z atencją wobec Mistrza, jasno mówi, że nie do końca się tym stanowiskiem zgadza.


Wojciech J. Has, fot. SFP

Jak na klasowy dokument przystało, nie brakuje smakowitych anegdot o byłym rektorze i dziekanie wydziału reżyserii. - W filmie pod moją opieką nic nikomu śnić się nie będzie – wspomina skierowane do niego słowa Hasa Borys Lankosz. - Nauczył mnie, że świat filmu nie jest sprawiedliwy. Albo sobie radzisz, albo nie – mówi Małgorzata Szumowska.

„Ślady” w odróżnieniu choćby od ubiegłorocznego „Najważniejszego” Stanisława Zawiślińskiego prezentującego twórcę „Pożegnań” oczami jego pierwszej żony, Jadwigi Has, koncentrują się wyraźnie na „szkolnym” życiu Hasa. To świadomy zabieg – dla szkoły Has był postacią wyjątkową, czemu uczelnia co jakiś czas daje wyraz. W ubiegłym roku reżyserowi oddano hołd w 10. rocznicę śmierci (oprócz części naukowo-artystycznej nie zabrakło poczęstunku złożonego z ulubionych potraw Hasa, słynącego z talentu kulinarnego). A w 2005 roku w 80 rocznicę urodzin reżysera całkiem poważnie rozważano, czy Has nie byłby lepszym patronem kojarzącej się głównie z filmem uczelni, niż Leon Schiller. Ciekawe, że premiera filmu miała miejsce dwa dni po 30 rocznicy ogłoszenia stanu wojennego. - 13 grudnia 1981 roku Has miał lecieć na rozmowy z francuskim koproducentem w sprawie marzenia swojego życia, czyli „Osła grającego na lirze” – opowiadał mi kiedyś Konstanty Lewkowicz, jeden z najsłynniejszych kierowników produkcji w historii polskiego kina.

Przy okazji premiery filmu pokazano też próbne wydruki „Filmowych ogrodów Wojciecha Jerzego Hasa” pod redakcją Małgorzaty Jakubowskiej, Kamili Żyto i Anny Zarychty, książki będącej zapisem ubiegłorocznej konferencji poświęconej Hasowi. - Po dwóch wcześniejszych monografiach obawiałyśmy się, czy można powiedzieć o nim coś więcej – przyznawały redaktorki. - Na szczęście okazało się, że nasze lęki były niepotrzebne.

 

Książka składa się ze wspomnień, części analitycznej – próbie znalezienia klucza do twórczości Hasa - oraz zamykających pozycję tekstów Stefana Czyżewskiego i Grzegorza Kędzierskiego. „Filmowe ogrody” - dedykowane pamięci Marii Kornatowskiej, zmarłej w sierpniu profesor szkoły, wielkiej miłośniczce i znawczyni dorobku Hasa - będzie można kupić od przyszłego tygodnia.
JW / Portal Filmowy  16 grudnia 2011 11:31
Scroll