Połącz
Logowanie
zaloguj się
PISF twitter Facebook YouTube
szukaj
O SFP
ZAPA
KINO KULTURA
STUDIO MUNKA
DOKUMENT
DOM PRACY TWÓRCZEJ
Czy polskiemu kinu przyświeca jakaś idea?
 "Kino bez idei? Czy polskie filmy po `89 próbują budować jakiś wspólny światopogląd?". Pod tym hasłem 28 maja na Uniwersytecie Warszawskim odbył się panel dyskusyjny w  ramach konferencji: "O poprawie polskiego kina". W dyskusji, prowadzonej przez Piotra Kowalczyka udział wzięli: dr Rafał Marszałek (historyk filmu), Rafał Pawłowski (krytyk filmowy, Portalfilmowy.pl), Paweł Sala (reżyser i scenarzysta) oraz Michał Walkiewicz (krytyk filmowy, Filmweb.pl).

Konferencja zorganizowana została z myślą o przedyskutowaniu kondycji polskiej kinematografii. Uczestnicy panelu dyskusyjnego podczas rozmowy poruszyli wiele ważnych kwestii dotyczących szans na wydobycie polskiego kina z kryzysu. Już na początku dyskusji padło pytanie: czy polska kinematografia jest w ogóle potrzebna? Sami uczestnicy debaty uznali, że jest to pytania dosyć ciężkiego kalibru. Michał Walkiewicz stwierdził, że ludzie zwyczajnie chcą oglądać polskie kino, ale brakuje myślenia o kinie jak o rytuale, jak to ma miejsce chociażby we Francji, traktuje się film głównie jako produkt. Nie zabrakło porównań filmu z Polski i innych krajów a także poruszono kwestię udanych koprodukcji, jak chociażby filmów powstających we współpracy Polski z Czechami czy Niemcami. Rafał Pawłowski stwierdził nawet, że film narodowy to w pewnych kontekstach anachronizm. - Polskość kina potrzebuje definicji XXI wieku, nie XX czy XIX wieku - dodał.  Większość dyskutantów w jednej kwestii była zgodna: narodowość wiąże się ze stylem myślenia.  - Nieprzypadkowo pokazuje się polskie filmy za granicą – stwierdził Paweł Sala ("Matka Teresa od kotów") – dzieje się tak po to, by zaskoczyć widzów, pokazać coś nowego. W końcu polscy twórcy różnią się od tych hiszpańskich czy skandynawskich.



Eksperci sporo czasu poświęcili na dyskusję na temat gatunków. Jedną z tez manifestu napisanego przez uczestników konferencji jest stwierdzenie, że szansą na wydobycie polskiego kina z kryzysu jest powrót do źródeł i do kina gatunkowego. Część rozmówców stwierdziła, że da się wyciągnąć esencję z polskich filmów, istnieje bowiem pewna podstawa gatunkowa, która nie służy już w naszym kraju ideologii. Ciekawą tezę przedstawił Paweł Sala, stwierdzając, że nie wierzy w gatunki. Reżyser powiedział, że nie są one niczym innym jak strategiami wywoływania emocji u widza, a te są przecież międzygatunkowe. Ciekawą sprawę poruszył historyk filmu dr Rafał Marszałek, wyjątkowo dowcipnie wyrażając się o zasadności klasyfikowania filmów według poszczególnych gatunków. Przywołał on przykład, w którym "Rzym" Federico Felliniego został opisany jako dokument poetycki, a "Powiększenie" Michelangelo Antonioniego jako… film sensacyjny. - Do kina nie idę na gatunek, idę żeby zobaczyć film konkretnego twórcy, nie po to, żeby zobaczyć coś wesołego albo smutnego - kontynuował Marszałek, wprawiając lekkością swojej wypowiedzi w rozbawienie nie tylko zgromadzonych na auli słuchaczy, ale i samych uczestników dyskusji. Nie zabrakło także głosów negujących twierdzenie, że gatunek się skończył. Rafał Pawłowski zwrócił uwagę na ważną kwestię, mianowicie na poszerzanie granic gatunkowych. Zauważył, że widocznym elementem polskiej kinematografii od dłuższego czasu jest kino historyczne. Dziś powstaje wiele filmów, które mają rdzeń w gatunku historycznym, jednak „rozpychają” go, czyniąc bardziej pojemnym. Za przykład takich filmów podał m.in. "Różę" oraz "Obławę".


Kadr z filmu "Obława", fot. Kino Świat

Kolejną częścią debaty było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czy polska kinematografia powinna tworzyć styl, czy musi posiadać spójność. Padały pytania czy da się z polskiego kina wycisnąć jakąś esencję. Stwierdzono, że polskie kino jest różnorodne, nie zabrakło też gorzkich słów, jak komentarz Walkiewicza: "mamy kino potrzebne, niestety nie mamy kina niepotrzebnego". Uczestnicy debaty starali się odpowiedzieć na pytanie jakie przyczyny stoją za złą kondycją polskiego kina. Zwracano uwagę, że w branży filmowej zawsze jest obecne pewnego rodzaju odgórne sterowanie. Jako przykład przywołano m.in. dyskusję o "Pokłosiu" toczącą się przed, jak i po premierze filmu. Polski Instytut Sztuki Filmowej współfinansuje ogromną część polskich filmów, toteż eksperci z tej instytucji mają decydujący głos w podejmowaniu decyzji które filmy powstaną, a które nie. Przy tej okazji padło wiele ważnych pytań. Dlaczego nie realizuje się scenariuszy np. o eutanazji, bądź mniejszościach seksualnych – zastanawiali się zgromadzeni na auli rozmówcy, udzielając jednocześnie odpowiedzi: nie dlatego, że takowych nie ma, powodem jest to, że nie przechodzą one przez sita eksperckie i nie dostają akceptacji na realizację.

Na koniec debaty poruszono kwestię odczuwania ciężaru tradycji w polskim filmie. Była szkoła polska, rozliczająca się z hitleryzmem i rzeczywistością powojenną, było kino moralnego niepokoju, będące echem walki z komunizmem. Eksperci podjęli debatę dotyczącą obecnych problemów w kinie. Z czym obecnie walczymy? Zgodzono się, że jest to dość trudna kwestia, ze względu na współczesną rozproszoną rzeczywistość. Obecnie nie ma spójnika, chociażby takiego jaki stanowiła dla szkoły polskiej wojna. Kino próbuje rozliczać się z dwiema falami kapitalizmu, co widać w takich obrazach jak "Dług" czy "Amok", a ostatnio również w filmie "Supermarket", czy "Układ zamknięty". Tematy w kinematografii polskiej zależą od tego jak rozwija się rzeczywistość która nas otacza, zwłaszcza w dobie kryzysu o którym mówi się nieprzerwanie od 2008 roku.


Kadr z filmu "Supermarket", fot. ITI

Debata z udziałem ekspertów pokazała, że polskie kino może być powodem do niezwykle ciekawej dyskusji. Padło wiele stwierdzeń dających diagnozę złego stanu polskiej kinematografii. Po 1989 roku nie pojawił się praktycznie nikt, kto przetarłby szlaki i stał się mistrzem na miarę reżyserów należących do polskiej szkoły filmowej. Zwrócono uwagę, że takie filmy próbuje robić Wojtek Smarzowski, przekraczając w swoich obrazach konwencję i wdając się w polemikę z widzem. Jest to dobry prognostyk, jednak polskim twórcom potrzeba cierpliwości. Filmowcy którzy zajmują się żywotnymi tematami i opowiadają o czymś dla nich ważnym, robiąc przy tym wiarygodne kino są szansą na rozwój polskiej kinematografii, stwierdzili eksperci. Pomimo pewnych zaszłości społeczno–kulturowych, w Polsce może powstawać i powstaje kino, którego nie trzeba się wstydzić na Zachodzie.

Portalfilmowy.pl był patronem medialnym konferecji "O poprawie polskiego kina".

Tomasz Suchoń / Portalfilmowy.pl  29 maja 2013 14:38
Scroll