Czy dokumentaliści powinni bać się nowych zasad w procesie nominacji do Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej? Michael Moore – reżyser i przewodniczący sekcji dokumentalnej Akademii zapewnia, że strach mogły budzić zasady, które panowały przez ostatnie dwadzieścia lat.
Niektórzy boją się zmian w procesie wyboru dokumentów do konkursu oscarowego, tymczasem prowadzą one do tego, by uczynić proces selekcji bardziej przejrzystym i demokratycznym. Dotychczas panujące zasady dokumentalista, reżyser „
Zabaw z bronią“ Michael Moore nazwał „szalonym, bizantyjskim procesem“. Zamiast dotychczasowych komitetów, które decydowały o wyborze tytułów, sekcja dokumentalna przez głosowanie wytypuje listę nominacji, a wszyscy członkowie Akademii zadecydują o zwycięzcy. W wywiadzie dla The Wrap, Moore podkreślił, że innowacje wykluczą jego zdaniem niewytłumaczalne decyzje w sprawie filmów konkursowych.
"Królik po berlińsku" Bartosza Konopki był nominowany do Oscara w kategorii filmów dokumentalnych w 2010 roku, fot. OtterFilms
Drażni mnie myśl, że
Albert Maysles nigdy nie dostał Oscara, albo
D.A. Pennebaker. I znowu w tym roku,
Wernera Herzoga (
„Into the Abyss“) nie ma nawet na krótkiej liście – stwierdził Michael Moore.
Rewolucja w procesie zdominowanym przez lobbystów z Hollywood? Jeśli ktoś ma się martwić, to nie mali producenci filmów dokumentalnych ale gigant w branży – HBO – zapowiada Moore.