Filmowy dorobek Gabrieli Muskały można zmieścić na jednej kartce papieru: kilka filmów, parę seriali, w których pojawiała się na chwilę, może poza „Londyńczykami”, gdzie prowadziła z Robertem Więckiewiczem jeden z głównych wątków. Ale jej dorobku nie mierzy się ilością: niemal każdy tytuł w jej filmografii to dzieło znaczące – nagradzane i pamiętane, także dzięki jej udziałowi.
Gabriela Muskała w "Wymyku" Grega Zglińskiego, fot. Best Film
Bo aktorstwo
Gabrieli Muskały jest najwyższej próby: dojrzałe, wiarygodne, zniuansowane, świadome każdego gestu. Takie było już w
„Królowej Aniołów”, jej drugim filmie, nakręconym w sześć lat po ekranowym debiucie, takie też jest w
„Wymyku”. W filmie
Grega Zglińskiego, prywatnie męża aktorki, pojawia się dosłownie na kilka chwili, lecz zapada w pamięć na długo. Choćby dlatego, że każda scena pokazuje ją od innej strony: zdominowanej przez męża cichej żony, kobiety tęskniącej do macierzyństwa na ekranie, wreszcie kobiety zawiedzionej, która decyduje się na odejście z domu. Muskale wystarczy kilka scen, by zbudować pełną postać – na pierwszy rzut oka jej bohaterka wydaje się osobą słabą, dającą się nosić wydarzeniom, ale to pozór: w chwili próby okaże się postacią o silnym charakterze.
Sposób, w jaki to osiąga, dowodzi nie tylko aktorskiego kunsztu, ale i sporego doświadczenia scenicznego: to przecież w teatrze najważniejszy jest gest, który pokaże wszystko, czego nie opisze kamera. Istotnie, teatralny dorobek Gabrieli Muskały – liczony choćby liczbą uzyskanych nagród i wyróżnień - jest imponujący. Zaczynała zanim jeszcze trafiła do szkoły teatralnej (ukończyła Wydział Aktorski łódzkiej Filmówki): jako uczennica kłodzkiego liceum spotkała
Mariana Półtoranosa, który odkrył jej talent i zachęcił do trudnej sztuki aktorskiego monologu. Na profesjonalnej scenie pojawiła się na długo przed końcem studiów, występowała w Łodzi i Warszawie. To mocne oparcie w teatrze, świadomość odmienności aktorskich technik właściwych dla sceny i planu filmowego, pozwoliło jej zbudować niezwykłą kreację w szwajcarskim filmie
„Cała zima bez ognia”, gdzie zagrała uciekinierkę z Bałkanów, wychowaną w odmiennej kulturze, ale i okrutnie doświadczoną przez życie.
Wysokie oceny, jakie zbiera u recenzentów, dowodzą, że
Gabriela Muskała nie musi obawiać się o kolejne kreacje. Ale nawet, jeśli zabrakłoby dla niej roli, zawsze może sobie jakąś napisać. To nie żart: razem z siostrą Moniką, tłumaczką literatury niemieckiej, tworzy autorski tandem, znany jako
Amanita Muskaria. Debiutancki monodram
„Podróż do Buenos Aires” przyniósł aktorce kilka znaczących wyróżnień, zaś sztuka
„Daily Soup” trafiła w 2007 roku na scenę Teatru Narodowego - z udziałem
Danuty Szaflarskiej i
Janusza Gajosa.