20 stycznia na ekrany kin wchodzi druga część PRL-owskiej komedii Olafa Lubaszenki, "Sztos-2.html">Sztos 2".
W programie "Pytanie na śniadanie" specjalista od komedii przyznał, że mimo dużego doświadczenia, przed każdą premierą czuje "dreszcz w żołądku".
Olaf Luabszenko, fot. AKPA
- Kino komercyjne to dziedzina ludzkiej działalności, która nieustannie uczy nas pokory – mówi
Olaf Lubaszenko. - Rozśmieszanie jest trudną sztuką: my możemy przygotować wszystko jak najlepiej, ale i tak to widzowie decydują.
Czym
"Sztos-2.html">Sztos 2" będzie różnił się od poprzednika? Czy będzie utrzymany w klimacie debiutu Lubaszenki z 1997 roku?
- Trochę z dawnego klimatu chciałem ocalić, bo on mi się wydaje siłą tamtego filmu – tłumaczy reżyser. – Tym razem jednak nie będzie to tylko podróż sentymentalna bez refleksji. Przenosimy się w czasy stanu wojennego i jego rzeczywistość wkracza brutalnie nawet w życie beztroskich cinkciarzy – dodaje.
Co ciekawe film będzie dystrybuowany nie tylko w Polsce, ale i w Irlandii oraz Wielkiej Brytanii, gdzie zagości na ekranach pod tytułem
"Polish Roulette".