szukaj
login
Jerzy Gruza
Tomasz Raczek
Krzysztof Koehler
Łukasz Kaliński
Agnieszka Sadurska
Ola Salwa
Dagmara Romanowska
Łukasz Adamski
Rafał Pawłowski
Marta Syrwid
Piotr Borkowski
Andrzej Urbański
Gdynia płynie dalej
  27 kwietnia 2012 19:48
A
A
A
Czy potrzebny nam jest narodowy festiwal? Na dobrą sprawę można pokazywać polskie filmy na prestiżowych imprezach międzynarodowych, takich jak Warszawski Festiwal Filmowy czy Camerimage

Na dobrą sprawę można pokazywać polskie filmy na prestiżowych imprezach międzynarodowych, takich jak Warszawski Festiwal Filmowy (który notabene wygrała w zeszłym roku „Róża” Wojtka Smarzowskiego), Camerimage (triumf W ciemności” Agnieszki Holland). Krakowski Festiwal Filmowy ma konkurs filmów polskich, a wrocławskie Nowe Horyzonty zrezygnowały z niego dopiero w tym roku. Właściwie można by zrobić odpowiedni podział tytułów wśród tych festiwali, a budżet Gdyni przeznaczyć na produkcję filmów. Zresztą festiwal polskich filmów jeszcze do niedawna miał opinię imprezy branżowej i skostniałej; nieprzyjaznej dla widzów, którzy pracują lub mieszkają poza Trójmiastem, bo najważniejsze pokazy zaczynają się w tu poniedziałek, a kończą w piątek.





Do tej pory był to też  festiwal zawiedzionych nadziei. Nadziei na to,  że polskie kino nas czymś olśni, zaskoczy, nagle wyrwie się z artystycznego i produkcyjnego marazmu. Gdy trzy edycje temu o Złote Lwy rywalizowały „Rewers” Borysa Lankosza, „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha, „Wojna polsko-ruska” Xaverego Żuławskiego, „Zero” Pawła Borowskiego i „Dom zły” Wojtka Smarzowskiego wielu krytyków, trochę na wyrost, pisało o nowym otwarciu w polskim kinie. Kolejny rok, słabszy, sprowadził nas na ziemię. Cudu nie było i podczas tegorocznej edycji też go nie będzie. Więc może tym bardziej warto zrezygnować z narodowego festiwalu? Wręcz przeciwnie!

Gdynia, szczególnie po wprowadzonych już w zeszłym roku zmianach – ostrej selekcji filmów, międzynarodowym składzie jury, zagranicznych gościach, masterclassach polskich reżyserów – otwiera festiwal na rozmowy – i to nie tylko kuluarowe - o polskim kinie. A co za tym idzie, daje nadzieję na jego zmianę. Spotkania z Sydem Fieldem czy Christopherem Voglerem to świetna okazja do pracy nad scenariuszami, tradycyjnie najsłabszym ogniwem rodzimych produkcji. Panel dyskusyjny na temat roli producentów kreatywnych, zawodu dopiero kształtującego się na polskim rynku, pomoże zastanowić się, jak go sensownie rozwijać. A werdykt międzynarodowego jury może tym razem zamiast  prowokować absurdalne komentarze o tym, że widzowie z zagranicy nie rozumieją naszych filmów, pomoże spojrzeć na nie z trochę innej perspektywy. Bo festiwal narodowy nie polega na hołubieniu wszystkiego, co ma stempel made in Poland, tylko na stworzeniu przestrzeni do krytycznego spojrzenia  i debaty o polskim kinie. Wczorajszym, obecnym i przyszłym.
 

Blogi   27 kwietnia 2012 19:48
Blogi   11 kwietnia 2012 11:29
Blogi   27 marca 2012 21:53
Blogi   16 marca 2012 14:40
Blogi   7 marca 2012 13:32
Blogi   19 lutego 2012 16:05
Blogi   25 stycznia 2012 16:06
Blogi   19 stycznia 2012 08:33
Blogi   9 stycznia 2012 18:35
Blogi   4 stycznia 2012 17:36
<< | 1 | 2 | >>
POWIĄZANE WIADOMOŚCI
Blogi   16 maja 2012 20:32
Blogi   16 maja 2012 18:29
37. Gdynia Film Festival   13 maja 2012 12:23
POWIĄZANE OSOBY
POWIĄZANE TYTUŁY
Wszystko co kocham (2009)
 
Zero (2009)
 
Dom zły (2009)
 
Rewers (2009)
 
Wojna polsko-ruska (2009)
 
ilość komentarzy: 0
- brak komentarzy -