Portalfilmowy.pl opublikował sylwetkę Marka Wahlberga. Chciałbym coś dodać do tego opracowania. Niewielu kinomanów wie, że aktor ze znanego imprezowicza stał się jednym z hollywoodzkich „ewangelizatorów”, który stara się szerzyć nauki Jezusa z Nazateru.
Niewielu jest gwiazdorów pracujących w fabryce snów, którzy przyznają się do wiary w Boga.
Martin Sheen, Mel Gibson, Samuel L. Jackson czy William Baldwin to wyjątki. Do tego grona można zaliczyć również były symbol seksu, który reklamował majtki Calvina Keina i rozkochiwał w sobie nastolatki.
Paparazzi fotografują gwiazdora nawet wtedy, gdy odwiedza swój kościół w Los Angeles. Fot. Forum
Mark Wahlberg wychował się w wielodzietnej katolickiej rodzinie jako jedno z ośmiorga dzieci. Po rozwodzie rodziców porzucił szkołę i w wieku 14 lat zaczął na siebie zarabiać kradnąc i handlując narkotykami. Aktor, który kilka razy wcielał się później w gliniarzy, był jako nastolatek zatrzymywany ponad 25 razy przez policję. Już w wieku 13 lat był uzależniony od kokainy. W końcu trafił do więzienia. „Chciałem tam trafić. Mówiłem sobie, że będę jak inni koledzy. Jak już trafiłem do celi zadałem sobie pytanie: To jest to? Tak wygląda to bycie jak kumple? Wtedy zdałem sobie sprawę, że chcę czegoś innego od życia” - opowiadał po latach. Z więzienia wyciągnął go brat Donnie (również aktor) i namówił, by dołączył do zespołu „New Kids On The Block”. Wahlberg wytrzymał jednak w tym niezwykle popularnym na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku zespole zaledwie pół roku, po czym przybrał pseudonim Marky Mark i za własne pieniądze nagrał solową płytę, która szybko stała się platyną. Dalej jego kariera potoczyła się błyskawicznie. Porzucił swój kulawy rap i grał w coraz ciekawszych produkcjach aż w końcu stał się producentem odpowiedzialnym m.in. za genialne
„Zakazane Imperium”. Jednak nie byłoby ról u
Martina Scorsese czy występów u boku
Roberta Duvala, gdyby nie głęboka wiara celebryty.
„Pierwszy raz spotkałem Marka około drugiej rano, jak sprzedawał marihuanę na rogu ulicy. Miał około 15 lat. Często widywałem go później, jak przejeżdżał różnymi samochodami obok kościoła. Zawsze trąbił i machał rękoma. Wszystkie samochody były oczywiście kradzione” - mówił w jednym z wywiadów
o. James Flavin, który wyciągnął rękę do Wahlberga, gdy ten siedział w więzieniu. Mimo tego, że duchowny wciągnął Wahlberga do katolickiego zespołu koszykarskiego, ten trafił do więzienia. „To było brudne, pełne szczurów, miejsce. Mark był śmiertelnie przerażony, jednak nie mógł nikomu pokazać, że się bał. Trafił do więzienia dla dorosłych. Bardzo się o niego modliłem, ale poradził sobie jak prawdziwy twardziel” - mówi duchowny w wywiadzie. To właśnie tam życie aktora zmieniło się o 180 stopni.
W jednym z wywiadów gwiazdor
„Boogie Nights” opowiadał jak jego koledzy byli zabijani na ulicach, sami mordowali swoich bliskich i masowo trafiali na całe życie do więzienia. „To nie było dla mnie. Wierzę, że Bóg wiedział, iż jestem w stanie czynić dobro i pokazywać ludziom, że jest coś lepszego niż bycie najtwardszym dzieciakiem w okolicy, który bez mrugnięcia okiem pociąga za spust, by obrobić warzywniak” – mówił. „Dużo się modlę. Zostałem wychowany w atmosferze religijnej, ale trzymałem się z dala od kościoła. Wolałem się trzymać z „chłopakami z sąsiedztwa”. Jednak gdy wpadłem w poważne tarapaty zwróciłem się w stronę Boga. W momencie, gdy zacząłem skupiać się na swojej wierze, naprawdę dobre rzeczy zaczęły się dziać w moim życiu. Jednak nawet jak wpadałem w doły to dzięki wierze w Jezusa łatwiej mi było z nich wyjść” – mówił Wahlberg w wywiadzie dla Reutersa po tym, jak odsłonił swoją gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Sław.
Dziś aktor działa w organizacjach promujących abstynencję narkotykową wśród młodzieży z gett. Podczas jednego ze spotkań opowiadał, że dzięki modlitwie znajduje odpowiedź na wszystkie nurtujące go trudne pytania. Wahlberg założył również
Mark Wahlberg Youth Foundation, która pomaga trudnej młodzieży. Aktor przyznaje, że jego nawrócenie przychodziło powoli i dojrzewał do wiary, związku małżeńskiego i roli ojca. Wahlberg jest jednym z kilku amerykańskich celebrytów, którzy jawnie stanęli po stronie Jezusa. I wydaje się być w swojej wierze uczciwy. „Bycie katolikiem jest najważniejszą rzeczą w moim życiu. Pierwszą rzeczą, jaką robię po wyjściu z domu, jest zatrzymanie się w kościele” - dodał uzależniony od kokainy w wieku 13 lat chuligan, który stał się raperem i w końcu aktorem nominowanym do Oscara.