Od ponad trzydziestu lat mam przyjemność uczestniczyć w pracach komisji selekcyjnej krakowskiego festiwalu. Przybywa obejrzanych filmów, ubywa filmowych przyjaciół.
Po prezentacji kina izraelskiego i holenderskiego w latach poprzednich, w tym roku gościem specjalnym Krakowskiego Festiwalu Filmowego będzie kinematografia włoska. W ramach bloku „Spojrzenia na Włochy” zobaczymy filmy bardzo różnorodne.
Wreszcie trafiło na ekrany „Księstwo” Andrzeja Barańskiego, wcześniej znane tylko z festiwali i pokazów specjalnych. Choćby dlatego, że jest to film od dawna wyczekiwany trzeba go zobaczyć. Tym bardziej, że okazał się raczej udany.
„Babycall” to film w przebraniu. Na pierwszy rzut oka mroczny thriller pełen niewiadomych, który przy bliższym oglądzie okazuje się dramatem psychologicznym, intymnym studium chorego umysłu.
„Dyktator” to strzał w dziesiątkę. Mimo garści żartów poniżej pasa, których brytyjski komik mógł nam oszczędzić, otrzymujemy kawał niezłej satyry wymierzonej w amerykański sen i pozory tak idealizowanej tam demokracji.
Narzekać na wszystko dokoła czy łapać każdą chwilę? Film "Brzezina" Andrzeja Wajdy ukazuje obie te opcje: jak cieszyć się życiem na granicy śmierci i jak marnować najlepsze lata, mając wszystko.
Nowy film Władysława Pasikowskiego „Pokłosie” oczekiwany był jako zapowiadana szeptem sensacja tegorocznego festiwalu w Gdyni i –zarazem – od dawna oczekiwany come back reżysera „Psów”.